Wpisy
I wszystko jasne, mo¿e nie tak jakbym sobie tego ¿yczy³a, ale wiem na czym stojê.
Dopiero w poniedzia³ek rozmowa oko w oko z lekarzem u¶wiadomi³a mi jego obawy. Po ¶wiecie chodz± jeszcze fantastyczni lekarze, diagno¶ci i lekarze dusz. Na szczê¶cie nic z jego przypuszczeñ siê nie potwierdzi³o.
Tak, wiêc staramy siê dalej.
No tak, ona zawsze umiera ostatnia. Wydarzenia ostatnich dni t³uk± siê w mojej g³owie. Powracaj±. Mieszaj± siê. By³o..., a mo¿e jest tak piêknie.
3:0
Jeden dzieñ i trzy dobre wiadomo¶ci. Tak my¶la³am do pi±tku. A mówi±, ¿e pi±tek dobry na pocz±tek, te¿ tak my¶la³am....mo¿e dalej tak powinnam.
Jedn± z tych dobrych wiadomo¶ci by³y dwie kreski na te¶cie (a w³a¶ciwie na 4 testach). Tak wiêc umówi³am siê na wizytê. Dziwny spokój. Nienaturalny, jak dla mnie panikary. Wizyta. Lekarz potwierdza moje (testowe) przypuszczenia. Do domu wracam uskrzydlona. Jeszcze bardziej uspokojona. Stan spokoju nie bêdzie trwa³ d³ugo. Jakie¶ 24 godziny. Wieczorem pierwsze nie¶mia³e plany dotycz±ce zmian.
I trach....wszystko rozsypa³o siê (jeszcze jednak tli siê resztak nadziei), jak domek z kart. Krwawienie. Telefon do lekarza. Dezycja USG. Jadê z dusz± na ramieniu. Lekarz nie widzi ci±¿y. Mo¿e za wcze¶nie... We mnie dalej spokój...dziwny, nienaturalny. Telefon do mojego lekarza. Sam siê zastanawia, co z tym, pocz±æ. Mam odpoczywaæ, nie stresowaæ siê. Jest oparciem. Mam dzwoniæ, relacjonowaæ (o ka¿dej porze). Ale jak? Jest weekend on te¿ ma przecie¿ wolne od pracy. Postanawiam, ¿e zadzwoniê dopiero w poniedzia³ek. Zrelacjonujê weekend. W g³owie nieco pouk³ada³am sobie, ¿e jednak nie tym razem. Pogodzi³am siê....straci³am nadziejê.
Niedzielny wieczór i telefon od mojego lekarza. Rozmawiamy, omawiamy. Ci±gle zastanawia siê nad tymi pozytywnymi testami...Decyzja. Jutro mam zrobiæ bHCG.
I nadzieja znowu od¿y³a. Jednak nie jest j± tak ³atwo pogrzebaæ.
Chocia¿......dopad³ mnie stres. Stres zwi±zany z rozczarowaniem.
Bo zielony to kolor nadziei, a li¶æ kojarzy siê z ¿yciem. I ten blog ma byæ o ¿yciu.
Codzienno¶ci - jej kolorach i odcieniach.